Archiwum bloga
czwartek, 5 stycznia 2012
Rozdział 24 "Raz anioł, raz diablica, jedno serce, dwa oblicza"
Otworzyłam oczy....totalna ciemność...byłam jakby po środku niczego.....nie wiedziałam co się dzieje...nic nie pamiętałam z wyjątkiem tego jak Damon pił moją krew...
Zobaczyłam kulę światła...nie wiedziałam co mnie czeka..i gdzie ja jestem...była coraz bliżej mnie...anioł? Zobaczyłam...mama! Łzy stanęły mi w oczach,rzuciłam jej się na szyję rycząc jak dziecko przy tym...i dopiero zdałam sobie z tego sprawę....ciemność?....nieżyjąca osoba?....nie chciałam w to wierzyć ale umarłam! ostatecznie...nie było dla mnie ratunku,wiedziałam,że nikt mnie nie ocali,nie chciałam w to wierzyć bo z natury zawsze walczyłam do końca....ale jak to się stało....tak wiem krew ale nikt nie mówił,że od razu umrę....
-mamo? ale jak-wydukałam szlochając
-kochanie...już dobrze....nic nie pamiętasz...chodź,powinnaś wiedzieć co się stało...
Przesunęła ręką w powietrzu i moim oczom ukazał się ekran coś jakby telewizor z moim życiem....trochę się wystraszyłam...ale to co zobaczyłam było jeszcze gorsze....
Kidy ja leżałam na łóżku nieprzytomna z drugiego pokoju wyszła Katerina! czyli on to wszystko zaplanował....a ten jeden raz nie mogłam utrzymać własnych uczuć przy sobie...potem zawieźli mnie nie przytomną na cmentarz,przywiązali do drzewa i zaczęli zadawać ciosy w moje serce,Elena i Katerina nie bardzo nawet mnie uszkodziły,dopiero Damon....
-dlaczego to robisz?!
-tak będzie lepiej dla wszystkich...
-dla wszystkich! chyba dla ciebie.....-ostatnie co widziała to łza w jego oku która słynęła mu po policzku kiedy zanurzył miecz w mojej klatce piersiowej....
I tak właśnie znalazłam się tu....
-kochanie....nic nie jest skończone...
-to znaczy że mogę wszystko naprawić.... ?
-masz 48 godzin...jako człowiek musisz zabić Katerine ww przeciwnym razie umrzesz....
-tak bardzo za wami tęsknię...
-wiem kochanie...ale pamiętaj kochamy cię z tatą....ale za nim wrócisz do żywych musisz się z kimś spotkać....
-Emily?
-nie kilku przodków i ktoś bliski Damonowi....
Szliśmy jakieś 15 minut w mroku aż dotarłyśmy do wielkich drzwi...
dalej wejść nie mogę musisz iść sama...
-obiecaj,że się zobaczymy....
-zawsze będę przy tobie...
Weszłam do ogromnej sali...wszystko wyglądało jak w pałacu,wcale zaświatów nie przypominało...Przy stole siedziały 5 postaci....
-Podejdź bliżej kochanie...-nawet kiedy zobaczyłam ich twarze nie przypominałam sobie żebym skądś ich znała,sądząc po strojach nie żyją on jakiegoś średniowiecza....
-nie znasz nas...jesteśmy twoimi przodkami....
-ty jesteś Victoria?
-tak...spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność...musisz rządzić światem zmarłych....
-to już wiem....
-masz wszystkie insygnia...
-jak to?przecież nie mam żadnego....
-stary pierścień,peleryna,i teraz korona....-podeszła do mnie i wręczyła mi złotą koronę wysadzaną czarnymi kamieniami.....
-od teraz jesteś panią życia i śmierci.....
Nie wiedziałam co powiedzieć byłam w szoku....-podeszła do mnie jeszcze jedna kobieta,nie miała tak zdobionych strojów jak moi przodkowie....
-mnie też nie znasz....mam na imię Angela...jestem matką Damona i Stefana....
-miałam ochotę powiedzieć o kur*a! ale sie powstrzymałam...
-opowiem c coś o czym nikt poza mną nie wie....
Kilka set lat temu kiedy chłopcy byli jeszcze młodzi.....i nie byli wampirami...mój mąż był bardzo surowy....kiedy dowiedziałam się,że planuje zamienić ich w wampiry przy pomocy jakiejś Kateriny nie zgodziłam się....w tedy zabił mnie w naszym domu...wszystko widział mały jeszcze Damon....
Nagle zrobiło mi się go szkoda....
Od tej pory ojciec traktował go szorstko,Damon nawet wstąpił do armii w czasie wojny żeby tylko mu zaimponować,jednak od zauważał tylko Stefana....
-od tego czasu zaczęli ze sobą walczyć...-dokończyłam
-od tego czasu Damon nie jest zdolny nikogo pokochać....jesteś dobrą dziewczyną....tylko ty możesz to zmienić....
Masz 48 godzin.....ruszaj w drogę.......
Nagle wszystko się rozsypało....obudziłam się na cmentarzu....wszystko mnie bolało,czyli jednak byłam człowiekiem...w sumie to powinnam się cieszyć ale w tych okolicznościach bardziej wampirza strona by mi się przydała no bo jak mam pokonać wampira będąc człowiekiem?
Udałam się do domu żeby zaopatrzyć się w jakiś sprzęt....oczywiście po drodze zastanawiałam się jaki w tej
całej szopce interes miała moja babka?!Kiedy tylko weszłam do domu zeszłam do piwnicy w poszukiwaniu jakichś kołków ale od razu zakładałam że ich nie znajdę no bo kołki! w piwnicy? oczywiście sie pomyliłam bo babunia miała cały arsenał broni,wzięłam jeden,który wyglądał na najstarszy potem pobiegłam do mojego pokoju po pelerynę i pierścień,bo diadem miałam na głowie....
Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam Damona siedzącego na parapecie,zaniemówił.....
Podeszłam do szafy wzięłam pelerynę i pierścień jakby go tam nie było....i dodałam
-wami zajmę się jak skończę to co mam skończyć...-wolałam mu nie mówić niczego konkretnego aby nie pokrzyżował moich planów.... i tak po prostu wyszłam.....
___________________________________________________________________________________
Trochę dłuższy rozdział,bo mam niezłą wenę.....piszcie co myślicie....
EDIT;korona do rozdziału....i już niedługo mały konkurs...bądźcie uważni i czekajcie na podpowiedzi....;)
xoxo Vampires
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ŁAŁ ! Zaniemówiłam :) Rozdział po prostu nie z tej ziemi :)
OdpowiedzUsuńTo tylko pomysł, ale może dodasz jakieś zdjęcie tego diademu...
też na tym myślałam ;) i dziękuję..
OdpowiedzUsuńEkstra naprawdę mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdiał
OdpowiedzUsuńKaty ;)