Archiwum bloga

sobota, 3 grudnia 2011

Rozdział 22 "Gorzka i Słodziutka, Wredna i Milutka... Smutna i Szczęśliwa, Fałszywa i Prawdziwa..."


Pech chciał,że zamyślona wpadłam na Nicka,najwyraźniej zauważył,że mnie coś gryzie...
-hey wszystko w porządku....
-ta..-znowu skłamałam,na ogół kłamstwa pomagały ale tym razem miałam inny plan...
-szczerze...nie....wiesz,że twoja babka chce nas.....
-tak....chciałem ci to sam powiedzieć ale nie wiedziałem jak na to zareagujesz....-i po raz kolejny dzisiaj mnie zatkało....
-znaczy ty chcesz....?
-hm kocham cię-powiedział z uśmiechem i pocałował mnie namiętnie....
Ja go też lubiłam,ale nawet jakbym nie wiem jak bardzo go lubiła to małżeństwo z kimkolwiek w tym wieku i tym momencie jest no cóż  nie jestem jeszcze gotowa na takie zobowiązanie...
Przytuliłam się do niego...i doszłam do wniosku,że jest dla mnie dobry i troszczy się o mnie więc może warto spróbować?
-i co z tym zrobimy?-zapytałam niepewnie
-jutro wyrwiemy się gdzieś stąd...przecież mamy prywatny samolot....a potem może zaprosimy twoich znajomych i im to osobiście powiemy...
-racja lepiej osobiście niż mają się dowiedzieć z gazet....
-każę wysłać zaproszenia....czy Damon?
-tak dalej się przyjaźnimy....-i kolejne kłamstwo...ale miałam plan...och zemsta będzie krwista!
Następnego ranka ubrana w TO siedziałam w samolocie...co prawda nie wiedziałam gdzie lecimy bo Nick upierał się,że to ma być niespodzianka...
Moja głowa leżała teraz na jego zajebistym torsie....
-hey księżniczko muszę mieć pewność,że na pewno tego chcesz....
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go...
Zasnęłam...obudził mnie głos pilota który oznajmił,że lądujemy....
Kiedy wysiedliśmy...wow Paryż....Nick złapał mnie za rękę,oczywiście było pełno paparazzich....
Wsiedliśmy do czarnej długiej limuzyny....która zawiozła nas na wieżę Eiffla....idealny wieczór....marzyłam o czymś takim.....
Na szczycie czekała na nas kolacja...we Francji była inna strefa czasowa więc była noc,a z góry widać było tysiące świateł w nocy...najpiękniejszy widok jaki w życiu widziałam....
Oczywiście Nick zadbał o wszystko...nawet o moje ulubione krewetki....
-to naprawdę...nie wiem co powiedzieć.....
-nic nie mów...po prostu mam nadzieję,że ci sie podoba...
-no jasne!
-ale  to nie wszystko..
-nie wszystko...może być lepiej?
Nick ukląkł przede mną i wyją czarne aksamitne pudełko z  pierścionkiem ...to nie działo się naprawdę...
-zostaniesz moją królową?
-tak!-niemal wrzasnęłam i rzuciłam mu się na szyję całując go ....
-kocham cię-dodałam po chwili....o takich zaręczynach marzy każda dziewczyna....
Usiedliśmy do kolacji...cała promieniałam aż do momentu kiedy zadzwonił telefon,zerknęłam na wyświetlacz....Damon.....coś mnie ukuło w sercu....
-to nic takiego....to gdzie się pobierzemy?-dodałam szybko żeby zmienić temat...
-nie wiem nie zastanawiałem się nad tym....
Znowu komórka dostałam powiadomienie o najnowszym artykule ze strony plotkarskiej...powiedzmy,że lubię być na czasie...ale tego artykułu wolałabym nie czytać....
"Królewskie oświadczyny!"
Skąd oni o tym wiedzą...w dzisiejszych czasach nic się nie ukryje....
Nagle Nick upadł na ziemię wijąc się z bólu a zza moich pleców usłyszałam głos...
-gratuluję...jaka piękna z was para....-wiedziałam kto to powiedział...
___________________________________________________________________________________
Przepraszam jeszcze raz,że tak długo nie pisała,dzięki za odwiedziny i komentarze....;)
xoxo Vampires

3 komentarze:

  1. Świetny i zaskakujący rozdział :)) Cieszę się, że wróciłaś xD Piękny pierścionek :D
    Zapraszam Cię do mnie:
    victorias-stories.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział mi się podoba - jak zwykle ;)
    Tylko ja cały czas liczę,że ułoży im się z Damonem... :(
    Ale Nick też nie jest zły ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. spokojnie z Damonem na pewno się ułoży....i to już nie długo,może nawet dzisiaj.....;)

    OdpowiedzUsuń