Dobra teraz trzeba się zmywać pomyślałam tak tak geniuszu uciekniesz z wielkimi skrzydłami na pewno nikt nie zauważy!Spróbujmy się przenieść tak jak wtedy w domu Salvatorów....myślę,myślę,myślę...i...nic....cholera!
A może spróbujmy je schować! taa tylko jak? zaraz zaraz może spróbuje wyobrazić sobie siebie bez skrzydeł...może zadziała? no przynajmniej w filmach i książkach działało...tak wiem słaby przykład a tak na marginesie uwielbiam książki i filmy o wampirach i czarownicach ogólnie fantasy co za ironia no nie ale nie zaszkodzi spróbować.
Myslałam o tym intensywnie i o dziwo zadziałało...nieźle jak na pierwszy raz...Damon leżał pod ścianą
-i kto się teraz boi-powiedziałam ale on się nie odezwał,trzeba się stąd zmywać pomyślałam udałam się w kierunku drzwi i ku mojemu przerażeniu którego nie okazywałam wpadłam na Stefano który najpierw mnie zmierzył wzrokiem a potem popatrzyła na Damona,wiedziałam,że zechce się na mnie rzucić więc odskoczyłam i powiedziałam
-nawet się nie waż chyba,że chcesz skończyć jak on... -jeszcze raz popatrzył na Damona
-co mu zrobiłaś-widziałam że wściekłość malowała się na jego twarzy...
-szczerze...sama nie wiem ale jestem zajebista! i dobrze może w końcu dotrze,że jeśli jeszcze raz spróbuje mnie tknąć to zginie o ile już się nie wykańcza....-dodałam i szybko wyszłam.
Potem złapałam babkę i chwilę później byłyśmy w domu,nie chciałam jej tłumaczyć mojego zdenerwowania bo nie miałam sił i czasu i nie wiem jakby zareagowała a tak poza tym nie ufałam jej...
Wpadłam do mojego pokoju,byłam wykończona ale postanowiłam,że muszę nauczyć się bronić bo najwyraźniej nawet w zwykłych okolicznościach mogę być zagrożona.Nie chodziło tu o karate czy coś ale o magię i może trochę wampiryzm.Kartkując stare księgi nauczyłam się o tym co wampirom zagraża,a mianowicie lepiej żebym unikała kołków...i kilku zaklęć obronnych,było ich mnóstwo ale najpierw postanowiłam się nauczyć tych najbardziej przydatnych czyli teleportacja i kilku obronnych a za resztę się wezmę jak się uporam z ta chora sytuacją.Wypróbowałam każde z nich żeby się upewnić,że w razie niebezpieczeństwa będę umiała z nich skorzystać.I założyłam amulet ochronny,podobno pamiątka rodzinna który dała mi babka kiedy zobaczyła co robię,nawet nie dochodziła czy nie potrzebuje pomocy co całkowicie było w jej stylu...Amulet był z kamieniem który wyglądam jak onyx chociaż babka twierdziła że to czarny diament ale według mnie nie istnieje coś takiego więc wolałam trzymać się wersji że to onyx...Chwilę później leżałam pod kołdrą zasnęłam błyskawicznie byłam wykończona. W moim śnie było cos dziwnego,to nie był po prostu jakiś dziwny sen ten był inny...zobaczyłam jakiegoś chłopaka...to nie niemożliwe to Damon! podeszłam bliżej i zapytałam;
-co robisz w moim śnie?-chłopak się usmiechną
-to mój sen....
Damon wstał podszedł do mnie,znalazł się niebezpiecznie blisko,dotkną mojego policzka,uśmiechną się ale to był inny uśmiech to był szczery uśmiech,spojrzał mi w oczy i zrobił rzecz której się w życiu nie spodziewałam,chociaż formalnie to byłam martwa,przynajmniej w połowie...i w tedy
Jego wargi dotknęły moich...ON mnie pocałował!!!!!!!!!!
__________________________________________________________________________________
Rozdział dedykuję czytelniczce która jedzie na wakacje i koniecznie chciała przeczytać nowy rozdział,miłego czytania $) sorki że tak późno ale lepiej później niż wcale no nie?
Miłej lektury....$p
xoxo Vampires
Łał ! Ten pocałunek we śnie mnie zaskoczył ( ale to miłe zaskoczenie ;) ).
OdpowiedzUsuńNo to kiedy następny rozdział i spotkanie z Eleną ?
OdpowiedzUsuń- to mój sen.... nie no nie mogę mistrzowskie!!! :D ... niestety nie zdążyłam przed wyjazdem ;(... ale dziękuję to takie miłe :) no i oczywiscie ze lepiej późno niż wcale!
OdpowiedzUsuńK.
spoko $)
OdpowiedzUsuń