Archiwum bloga

wtorek, 19 lipca 2011

Rozdział 7 "Narodziny tych co nie chcieli umrzeć..." cd.

Kiedy zaczęłam schodzić powoli po schodach zastanawiałam się czy przypadkiem nie pomylili nazwisk,ale stwierdziłam że muszę wyluzować a resztę sprawdzę później w domu na drzewie genealogicznym rodziny,chociaż wizja zamiany mojego prawdziwego nazwiska na jakieś wymyślone wydawała się tak samo absurdalna jak istnienie czarownic ale niczego nie mogłam być pewna...
Schodziłam powoli patrząc na gości którzy się obracali żeby podziwiać tą słynną księżniczkę,uśmiechali się,flesze praktycznie mnie oślepiały,ale mimo wszystko rozglądałam się po gościach w nadziei że może jest tu ktoś znajomy ale na próżno zresztą co by mieli robić tu moi znajomi?
I wtedy zauważyłam te dwa wampiry i moją domniemaną kuzynkę,rozmawiali między sobą tylko tamta dwójka wydawała się zaszokowana tym że mam tytuł królewski.... Damon jakby ze zdziwieniem patrzył jak schodziłam po schodach.Postanowiłam podejść do niego i pogadać o tym co zaszło w końcu mam jakieś moce,co prawda nie umiem z nich do końca korzystać ale w obecności tylu świadków jaki idiota by próbował kogoś załatwić?
Kiedy znalazłam się na dole każdy komplementował mnie i moją sukienkę ta ista masakra....tym bardziej że nikogo tu nie znałam al uśmiechałam się i udawałam że o wszystkim wiem,i nagle  znikąd pojawiła się moja babka i zaczęła opowiadać kto jest kim;
-a tamten to premier z żoną...-i tak jej nie słuchałam
Potem ciągała mnie za sobą i rozmawiałyśmy po trochę z każdym,to było mega nudne.I wreszcie na koniec powiedziała;
-muszę porozmawiać z kilkoma osobami a ty idź zajmij się sobą-no nareszcie mogę załatwić swoje sprawy pomyślałam.
Zobaczyłam,że Damon stał pod ścianą podeszłam w jego stronę z kamienną twrzą kiedy znalazłam się na wyciągnięcie ręki od niego powiedział;
-czego chcesz... wasza wysokość-i uśmiechną się arogancko
-wyrwać ci flaki a potem patrzeć jak płoniesz...-rzuciłam i się sztucznie uśmiechnęłam
-trafił swój na swego..-powiedział ten blondyn i uśmiechną się ale był inny niż jego brat  jego uśmiech nie był udawany...
-a z kim mam przyjemność...-dodałam słodziutkim tonem udając że nic o nim nie wiem co miałam powiedzieć to ty jesteś tym wampirzym idiotą który ośmielił się mnie porwać?
-Stefan Salvatore wasza wysokość-powiedział i znowu uśmiechną się
-błagam nie mówcie do mnie wasza wysokość...jestem Catalina -i uśmiechnęłam się ponownie,zobaczyłam,że za tym całym Stefanem stoi ta dziewczyna,moja kuzynka jakby się mnie bała,a Damon dalej mierzył mnie wzrokiem...
-my się jeszcze nie znamy...a powinnyśmy  chyba bo jesteśmy siostrami ciotecznymi....
-jestem Elena...-powiedziała  nieśmiało
-może byśmy się kiedyś spotkały i lepiej poznały w końcu jesteś jedyną rodziną,nie licząc babci która mi została...
-świetnie to zadzwoń do mnie to się umówimy-odpowiedziała z uśmiechem podając mi kartkę z numerem telefonu...
-a to ciekawe...zatańczymy-powiedział z nutką arogancji Damon
Kusiło mnie żeby  go obrazić ale się powstrzymałam bo pomyślałam,że to może być świetna okazja to wyjaśnienia paru spraw
-oczywiście odpowiedziałam-wtedy wziął mnie za rękę i zaprowadził na parkiet na moje nie szczęście zaczęli grać coś wolnego albo na szczęście bo koleś nie był brzydki ale ostania rzecz jakiej chciałam to obściskiwać się z jakimś psychopatą...
Jego ręce wylądowały na mojej talii,był całkiem niezłym tancerzem a ja zaplotłam  swoje ręce na jego zimnej szyi w sumie to wcale mnie to nie zdziwiło  no a jaka miała być szyja martwego wampira?
-pięknie wyglądasz-powiedział uśmiechając się po raz kolejny jakby to na mnie działało....nie byłam dziewczyną która rzuca się na każdego kto je powie kilka komplementów...za nisko mnie cenił...Mimo wszystko postanowiłam być miła
-dziękuję a tak przy okazji możesz mi wyjaśnić po co mnie porwaliście?-odparłam z aroganckim uśmieszkiem
-no widzisz wzięliśmy cię za kogoś innego...-świetne wytłumaczenie! jaja sobie robi? pomyślałam i wtedy miałam wizję. Byłam w jakimś...lesie? na pewno nie w dzisiejszych czasach...widziałam chłopaka,który wyglądał jak Damon?! i dziewczynę Elenę?chyba Damon krzykną do niej;
-Katerine...-a potem ona rzuciła mu się na szyję i na tym koniec wróciłam do teraźniejszość
Powtórzyłam cicho jakby to nie zależało ode mnie ;
-Katerine....-chłopak się zdziwił
-tak...ale skąd?
-widziałam....przed chwilą....
-no w sumie to mnie to nie powinno dziwić...chodź porozmawiamy gdzieś w ustronnym miejscu-ale dlaczego nie tutaj pomyślałam tak pewnie chce mnie sprzątnąć i pozbyć się świadków
-dobrze-a on nie puszczając mojej ręki zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju,sądząc po umeblowaniu to chyba był salon....
-więc słucham?-koleś podszedł bliżej i usiadł obok mnie na kanapie
-zobaczymy jak smakujesz....-przybliżył się i popatrzył mi w oczy i powiedział;-
nie opieraj się-byłam wkurzona ;
-słucham?!-niemal wrzasnęłam
-hm najwyraźniej wpływ na ciebie nie działa ale siła podziała...-rzucił się na mnie był szybki próbowałam z nim walczyć ale był za silny,starałam go pokonać tak jak w tedy ale to też nic nie dało...
Odsuną moje włosy i obnażył moją szyję po chwili zatopił w niej kły prawie nie bolało,i w tedy kaszlając upadł na ziemię zginając się jakby moja krew była trucizną...nie miał czerwonej krwi na ustach moja krew była czarna...ostatkami sił rzucił się na mnie.Wkurzona i wystraszona nie na żarty odepchnęłam go mocniej i poczułam narastające we mnie napięcie w chwili kiedy go odpychałam poczułam nagły ból zębów...zobaczyłam w lustrze które wisiało naprzeciwko że mam kły!i jakby tego było mało miałam skrzydła! ale nie były białe,były czarne jak noc i były naprawdę ogromne,wyglądały imponująco....
Spojrzał na mnie spod ciemnych włosów,leżąc na ziemi i kaszlając i powiedział;
-czarownica...i wampir....to niemożliwe!
_________________________________________________________________________________
No nareszcie skończyłam a myślałam że mnie znowu burza zaskoczy $)Miłego czytania.Następny niedługo...
xoxo Vampires

-

9 komentarzy:

  1. No z tymi skrzydłami to mnie zaskoczyło, ale bardzo fajne :) Jestem ciekawa tego spotkania z Eleną

    OdpowiedzUsuń
  2. skrzydła..... miałam nadzieję ze to ominiesz ;( ..ale i tak bardzo fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi skrzydłami to raczej nic ważnego pojawią się kilka razy ale nie będą miały jakiejś kluczowej roli to coś w stylu ozdoby $)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ten wątek ze skrzydłami się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję staram się pisać opowiadania raczej neutrale,nie tylko to co mi się podoba ale także to co się może wszystkim podobać...wiadomo nie wszystkim się dogodzi ale dziękuję za szczerość przynajmniej wiem czego oczekujecie $)
    xoxo Vampires

    OdpowiedzUsuń
  6. o skrzydłach pisałam ja K. .... sądze ze dobrze robisz pisząc neutralnie :) ... a tamto to tylko moje zdanie.... mimo wszystko podziwiam cię za to co robisz ;]
    K.

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję $) powiedzmy że mam bujną wyobraźnie i wolałam założyć bloga i opisywać swoje wyobrażenia niż zatrzymywać to w swojej głowie...mimo wszystko nie spodziewałam się aż takiego zainteresowania i tak miłych komentarzy. dziękuję!
    xoxo Vampires

    OdpowiedzUsuń
  8. a tak jeszcze nawiasem ... kiedy planujesz kolejny rozdział? bo w niedziele wyjeżdżam i przed tygodniowym odseparowaniem od internetu byłabym niezwykle szczęśliwa gdybym przeczytała malutki rozdzialik ;)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  9. dzisiaj jest piątek tak? to chyba jutro coś napiszę...$)

    OdpowiedzUsuń