No nie ma co koleś umiał się całować ale to wszystko była fikcja,odkleiłam się od niego;
-Damon!przecież to sen...fikcja! to ci się śni,a tak poza tym co ja do cholery robię w twoim śnie?!
Ja to mam dziwne życie...a zresztą szkoda gadać.-pomyślałam
-a może chcę żeby tak było,jesteś tak śliczna...niewinna ja Elena...i zabójcza-dosłownie....jak Katerine..-powiedział ze swoim łobuzerskim uśmiechem i znowu podszedł do mnie,znalazł się niebezpiecznie blisko kiedy chciał mnie znowu pocałować odepchnęłam go i wrzasnęłam;
-do cholery przestań,nie jestem żadną z nich,fakt jesteśmy podobne ale tylko z wyglądu nie jesteśmy jedną osobą i nie obchodzi mnie czy ci się podobam bo nawet mnie nie znasz i nie mam zamiaru chodzić z idiotą który się we mnie zakochała tylko ze względu na to że jestem podobna do jego byłej bo to przypadek w psychologi nazywany przeniesieniem,polega ona na tym że darzysz mnie uczuciami jakie czułeś do Katerine ale to tylko dlatego,że ona ich nie odwzajemniła!-uf wzięłam oddech po tej jakże trafnej przemowie
-nie znasz mnie....
-ciebie nie ale takich jak ty owszem-po prostu był kolejnym typem bad-boya takich to na pęczki...
-czyli jakich...?-jakby idiota nie wiedział-pomyślałam
-psychopatycznych,przemądrzałych idiotów!-wrzasnęłam a po chwili dodałam;
-dość tej komedii!-i wściekła obudziłam się pamiętając dokładnie każdą sytuację i każde słowo ze snu ale nie to było najdziwniejsze.Dziwniejsze było to,że się obudziłam....na cmentarzu?!Albo była niezła impreza albo...i w tedy zadzwonił mój telefon;
-słucham
-tu Stefano...
-czekaj skąd ty masz mój...
-to w tej chwili nieważne,posłuchaj przepraszam za wczoraj ale musisz natychmiast przyjść do naszego domu...coś się stało Damonowi..
-to jego wina,że mnie wczoraj zaatakował..
-to też jest problem ale jest jeszcze inny,coś go zaatakowało i jego stan się pogorszył...-Wtedy spojrzałam na siebie miałam na sobie za dużą koszulkę i szory w których zazwyczaj śpię pachniały jakoś dziwnie,to był zapach..krwi,nie to niemożliwe,dotknęłam przesiąkniętej krwią koszulki..tak to na pewno była krew...
-chyba nawet wiem co...-i się rozłączyłam.
Wiedziałam gdzie mieszkają ale to było dobre kilka kilometrów od cmentarza,jestem wampirem tak?Widziałam jak Damon wykorzystywał swoją super szybkość? może i mi się uda?Zaczęła szybko biec i nie wiadomo kiedy bo nawet nic nie poczułam stałam przed domem Salvatorów,przeczesałam włosy palcami żeby jakoś wyglądać.Potem weszłam przez drzwi i skierowałam się do salonu,nie mam pojęcia skąd wiedziałam gdzie jest salon ale wydawało mi się jakbym tu już była chociaż w środku ani razu nie byłam no przynajmniej umyślnie...pomyślałam jeszcze raz spoglądając na swój t-shirt...
W salonie stali Elena i Stefan a na kanapie leżał Damon,Stefan się obrócił...chyba wyczuł mój zapach;
-nie potrzebujesz zaproszenia?-zapytał ze zdziwieniem
-najwyraźniej nie...-rzuciłam spojrzenie zwijającemu się z bólu Damonowi
-więc co go zaatakowało...
-yyy myślałam że po moich ciuchach się domyślisz....ja...
Z wampirzą szybkością zaczął mnie dusić;
-wierz lub nie ale nawet nie wiem...to było jakby nie zależało ode mnie z resztą nic nie pamiętam domyśliłam się kiedy zobaczyłam koszulkę a potem ty zadzwoniłeś..i...w zasadzie to nawet umyślnie chciałam go wykończyć ale najwyraźniej moja podświadomość mnie wyprzedziła...
-dlaczego miałbym ci wierzyć-wysyczał nie zwalniając uścisku?
-wierz lub nie ale radzę mnie puścić... -Zwolnił uścisk i dodał;
-zrób coś...
-ta ale co i jak?
-to może seans?-dodała drobna dziewczyna o brązowych oczach i włosach która wzięła się nie wiadomo skąd...
-jestem Bonnie-dodała po chwili
-a ja Catalina...tylko nie bardzo wiem jak?
-chodź ja wiem,ty tylko siądą w kręgu
usiadłam po środku czegoś co wyglądało jak pentagram...otoczony był świecami kiedy weszłam do środka wszystkie zapłonęły ogromnym ogniem,przypominało to wybuch...
-co się dzieje?-zapytała zaniepokojona Elena
-ona ma moc...większą niż ja....czuję to...-dodała Bonnie
-ale to niemożliwe..
Dalej nic nie słyszałam bo zaczęłam wymawiać jakieś zaklęcie...chyba po łacinie? Ale to nie ja je wymawiałam,no przynajmniej nie samowolnie...nie znałam łaciny,ani takiego zaklęcia...
Po chwili znalazłam się w tym samym lecie co w tamtej wizji...tylko tym razem była tam kobieta...młoda sądząc po wyglądzie....
-Witaj siostro nazywam się Emily...-odpowiedziała z uśmiechem
-jak mam mu pomóc?
-zwalczaj ogień ogniem....-powiedziała a potem wszystko zmieniło się w ciemność...
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję że się podoba,miłego czytanie.Wiem,że trochę długo ale musiałam wszystkie przemyślenia poskładać w jedno $) A co do rozmowy z Eleną to wiem że większość z was się nie może doczekać ale troszkę musicie jeszcze poczekać bo muszę przemyśleć dokładniej ten temat...$p
xoxo Vampires
akcja nieźle się kręci! no i pojawiła się Bonnie!!!! :D .... czekam na kolejne z coraz większą ekscytacją ;)
OdpowiedzUsuńK.
cieszę się że podoba Ci się następny niedługo,a to dopiero początek potem będzie więcej zaskoczeń $)
OdpowiedzUsuńxoxo Vampires
ekstra podoba mi się i to bardzo czekam na więcej i zapraszam do siebie na mojego bloga starground.blog.onet.pl Też piszę a właściwie zaczynam i czekam na małą pomoc i rady dotyczące mojego opowiadania. Pozdrawiam !!!!!!!!
OdpowiedzUsuń@madzia@
na pewno wejdę !
OdpowiedzUsuńxoxo Vampires
Super! Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :)))
OdpowiedzUsuń